Jakiś czas temu skończyliśmy remont. Postanowiłam wymienić w zasadzie wszystko (poza meblami w kuchni), włączając w to również listy przypodłogowe. Wcześniej miałam listy z mdf, teraz postanowiłam założyć drewniane.
Listy kupiłam w hurtowni niedaleko Zakopanego (https://sklep.rakdrew.pl/produkt/s-c-70×9/), zależało mi na surowym drewnie, sosnowym, prostym (bez udziwnień, fikuśnych – standardowo proste w formie). Polecam hurtownię, cena w porządku (a biorąc pod uwagę dzisiejszy wzrost cen uważam że nawet atrakcyjna), transport za dopłatą kurierem, paczka porządnie i bezpiecznie zapakowana. Zależało mi na listwie surowej, w momencie gdy je zamawiałam byłam niezdecydowana co do koloru.

Właśnie – kolor. Zaczęło się od białych, przez szare, a ostatecznie wyszły brązowe. Przeważyły kolory drzwi w domu, podłogi i ogólne zamiłowanie do ciepłych tonacji.
Listwy zakupiłam w odcinkach 2m, wysokość 7cm – uważam że w przypadku mojego domu są wystarcząjące (są też 9cm, ale dla mnie są za wysokie). Listy delikatnie przeszlifowałam papierem ściernym, odpyliłam i dwukrotnie malowałam lakierobejcą Tikkurila Valtti plus complete, kolor medium nut.
Listwy docinaliśmy naszą niezawodną ukośnicą DeWalt, fantastycznie sprawdza się przy takich pracach. Niesamowicie precyzyjny kąt docięcia, w zasadzie obyło się bez błędów i straty materiału.


Comments are closed